Uwaga, zbliża się nowy Garbus!

Od dłuższego już czasu wiadomo, że Volkswagen jest w trakcie prac nad kolejną wersją modelu Beetle. Nie było zatem większego zdziwienia, gdy obiektywy aparatów szpiegowskich zarejestrowały auto podczas testów. Fotki są jednak o tyle ciekawe, że Garbus nie jest w żaden sposób zabezpieczony i można podziwiać go w pełnej krasie. Co więcej, na rynku pojawia się coraz szerszy wachlarz informacji na temat auta. Postanowiłem zatem zebrać je wszystkie w kupę i stworzyć swojego rodzaju kompediu wiedzy. Przejdźmy zatem do sedna.

Historia wesołego samochodu niestety zaczęła się w dosyć niewesołych czasach. O aucie po raz pierwszy wspomniano, gdy Ferdynand Porsche zadeklarował rządowi Adolfa Hitlera, że podejmuje się stworzenia niemieckiego samochodu ludowego. Założenie było niezwykle proste. Miano skonstruować 4-osobowe auto, które będzie miało silnik chłodzony powietrzem, spali nie więcej, niż 8 litrów na setkę i kosztować będzie poniżej 1000 marek. Po swojej deklaracji w 1934 roku Porsche wziął się do sumiennej pracy. W efekcie w roku 1938 udało się uruchomić produkcję Volkswagena Kafera. Rodowód z podpisem Hitlera nie był jednak jedynym problemem Garbusa. Szybko okazało się, że jakimś dziwnym trafem masa rozwiązań z Volkswagena jest zbieżna z tymi, które odnaleźć można w Tatrze T97. Czeski inżynier Hans Ledwinka zgłosił zatem sprzeciw. Ten jednak został bezapelacyjnie odrzucony przez Niemcy.

Historia produkcji VW Garbusa jest niezwykle bogata. Auto tworzone było od roku 1939 do 2003. Przez ten czas udało się wprowadzić do obiegu aż 21,5 miliona sztuk. Ostatnie egzemplarze składane były w fabryce w Brazylii. W 1998 roku Kafer doczekał się kontynuatora. Beetle dzielnie przyjął na swoje barki ciężar legendy, jednak z racji na wysoką cenę oraz lifestylowy charakter nie stał się sukcesem rynkowym. Najwięcej aut udało się sprzedać za oceanem.

Rok 2011 ma się stać czasem narodzin kolejnej wersji niemieckiego „samochodu dla ludu”. Po zdjęciach szpiegowskich widać, że nowy Beetle będzie ewidentnie przypominać pod względem stylistyki poprzedni model. Wyraźnie różnice da się zauważyć dopiero po bardziej wnikliwej analizie. Nowy Garbus stał się dłuższy oraz znacznie niższy. W ten sposób kształt karoserii nie przypomina już bańki mydlanej i nabrał nieco sportowego charakteru. Malkontenci z pewnością stwierdzą, że projektanci wprowadzili wygląd poprzedniego Beetla do programu graficznego, a następnie sprytnie spłaszczyli pojazd.

Nie mam zamiaru atakować delikatnej przemiany Garbusa. Po raz kolejny zaatakuję natomiast Volkswagena. Kilkanaście dni przed prezentacją zdjęć szpiegowskich marka zapowiadała, że nowa wersja auta będzie naprawdę drastycznie różniła się od poprzednika. Jak zwykle zatem szumne deklaracje okazały się czczym gadaniem, a niemieccy projektanci pokazali, że są leniwi i skostnieli stylistycznie.

Zaraz pod uśmiechniętą twarzą Beetla umieszczane będą jednostki napędowe. Klient otrzyma wybór między trzema benzyniaczami i dwoma dieslami. Paletę silników benzynowych otwiera świetnie znany 1.2 TFSI. Agregat mimo niewielkiej pojemności jest w stanie wygenerować 105 koni mocy. Drugi w kolejności jest turbodoładowany 1.4, który zapewnia 160 KM. Najmocniejsza benzyna ma pojemność 2-litrów, stado 210-ciu koni i znana jest chociażby z Golfa GTI. Gdy ktoś zdecyduje się na jednostkę wysokoprężną, będzie miał do wyboru motor 1.6 i 2.0 TDI. Agregaty generują odpowiednio 105 i 140 koni mechanicznych.

W dalszych planach Volkswagen ma pomyśleć nawet o ekologii. W efekcie napędzaniem Garbusa zajmie się modny ostatnio układ hybrydowy. Połączenie 150-konnej jednostki benzynowej i 27-konnego agregata elektrycznego sprawi, że „samochód dla ludu” wyważy nasze dobro z dobrem planety. Nowy Beetle wejdzie do sprzedaży gdzieś w maju roku przyszłego. Kabriolet zostanie pokazany mniej więcej rok później.

Cały czas zastanawiam się jak mam podsumować ten samochód. Nie chciałbym całkowicie go skreślać. Beetle jest bowiem kontynuatorem naprawdę długiej historii, która wywarła bardzo silne piętno na dziejach motoryzacji. Z drugiej strony natomiast nie podoba mi się, że Garbus bardzo przytył, skurczył się, stał się niepraktyczny i drogi. Ostatecznie elementem, który przeważył szalę pozytywów stała się uśmiechnięta karoseria i fakt, że nie można się na nią gniewać. Rozliczenie na plus oczywiście nie oznacza jednak, że samochód stanie się sukcesem rynkowym. Prawdopodobnie tak jak poprzednik znajdzie swoją niszę i cieszyć będzie 17-letnie dziewczynki w Stanach Zjednoczonych.

Tworzenie stron WWW - Kreator stron internetowych